PL
EN

Teksty

Sylogizmy niewiedzy
Teatr swój widzę kuliście, 60 lat Wrocławskiego Teatru Pantomimy
Wrocławski Teatr Pantomimy, Wrocław 2016
str. 209-219

Nigdy nie zacznę. Staję przed pustym sześcianem sceny i staram się znaleźć jakikolwiek punkt odniesienia. Przecież robiłem to już tyle razy, a mimo to znowu jestem bezradny. Mogę włączyć muzykę, mogę przypomnieć sobie literaturę słów-myśli, która poprzedza decyzję. Mogę przywołać odczucia i stany. Ale ciało jest oporne. Ciało wstydzi się przed sobą, wstydzi się, że nie jest automatycznie gotowe do kreacji. Impas. Reżyser, choreograf, tancerz, mim, aktor w jednym, we mnie, stoją i czekają. Stoją i przeczą sobie nawzajem. Każdy z nich tłumaczy się krzykliwie przede mną ze swojej inercji. Stoję przed pustym sześcianem sceny, a ze mną ta zgraja udzielnych książąt, których trzeba uspokoić, udobruchać, spowodować, żeby zapomnieli, żeby zrobili pierwszy krok i intuicyjnie weszli w labirynt zdarzeń.

ciąg dalszy...

Tańczę? czy ja tańczę?!
Nietak!T, nr7/3/2011

Po przedstawieniu idziemy do Klubu Flisak na Piwnej. Kelner robi fantastyczne mojito. Jest dobrze. Spektakl, czwarty po premierze, płynął swoim rytmem, zdarzenia stawały się same z siebie, publiczność zawisła z nami na cienkiej linii porozumienia. Przy stole siedzi parę osób, które znam. ale raczej przelotnie - jeszcze nigdy z sobą nie rozmawialiśmy. Muzycy, wizualiści, nowa trójmiejska siła, kolejna generacja artystów urodzonych na kamieniu. Mają moc i prą ze swoimi światami nie patrząc na to, co było i nie myślą z czym się mogą zderzyć. Byli na naszym przedstawieniu. Mówią o tym, co widzieli, że podążali, że zrozumieli, mimo że przekaz w zasadzie pozawerbalny.. Uśmiecham się głupkowato, bo moja głowa nie chce już myśleć o tym, co było, a jednocześnie łasa jest na pochwały, czyli typowy miszmasz pospektaklowy. Próbuję zmienić temat na ten typowy dla trójmiejskiego "artystycznej pubu", czyli: gdzie jest i czy w ogóle jest w mieście portowo-stoczniowym odbiorca artystycznych poczynań…

ciąg dalszy...

***

Kilka słów przed "Dada XX"
Nietak!T, nr 10/2012

20 lat. Kto by pomyślał, że ten nasz Teatr, zespół Teatru Dada, powołany do istnienia w 1992 roku, przez dwie dekady tak dziarsko będzie sobie poczynać. Za nami 42 premiery, setki przedstawień, dziesiątki artystycznych podróży. Przez lata przyglądaliśmy się ze zdziwieniem, z niedowierzaniem, jak również z nieskromną satysfakcją kolejnym "urodzinom" Teatru: 
- 5-lecie unosiło nas w pychę
- 10-lecie było nowym otwarciem
- 13-lecie przemknęliśmy lekko
- 15-leciu towarzyszyła nostalgia
- na osiemnastkę naprężyliśmy muskuły…
A 20-lecie? Powiedzmy, że będzie to… "Celebration, czyli koniec. I jeszcze raz!"
 

ciąg dalszy...

***

O młodych i starych w obłokach dymu
Nietak!T, nr 8/4/2011-12

Spacerował Młody Adam radośnie i na golasa po rajskim ogrodzie do dnia owego, kiedy to za szatańskim podpuszczeniem sięgnął po owoc z drzewa poznania dobra i zła. I ledwie Adam nadgryzł owoc z drzewa zakazanego, a już musiał ubrać się i zestarzeć. A dalej było już tylko gorzej. Z odrobiną nadgryzionej świadomości o tajemnicy dobra i zła, Adam ojcem został. Kiepskim był rodzicem, bo wychowując dwóch synów, jednego uczynił zbyt pobożnym pasterzem, a drugiego nazbyt zawistnym rolnikiem. I tu jesteśmy już tylko o krok od pierwszego z morderczych porywów człowieka. Tak, tak… Bóg-Recenzent rytuału sprawił, że dym z ofiary Abla niósł się w blasku wysoko w górę, a Kainowe kłęby marnie i bez polotu pełzały po ziemi…
 
ciąg dalszy...

***

O spotkaniu, czyli sztuka w jednym akcie pozostająca w nadziei na niedokończenie
Nietak!T, nr 12/2012-2013

Tytuł:
Spotkanie
Miejsce:
Warszawa, knajpa, w której podają alkohol i popielniczkę
Osoby:
mężczyzno-chłopak C, cztery lata starszy od mężczyzno-chłopaka B
mężczyzno-chłopak B, cztery lata młodszy od mężczyzno-chłopaka C

B, jak zwykle, rzuca na stół swoje życie nie-do-opanowania. C z powagą pochyla się nad tym życiem na stół rzuconym. Bierze je w palce, podnosi pod światło. Uważnie ogląda i, jak zwykle, prześmiewczo zaczynają mu oczy błyszczeć, i kpią te oczy, kpią z permanentnego stanu bycia nieszczęśliwym, który B w sobie hoduje...

ciąg dalszy...

***

LESZEK BZDYL „TOMASZEWSKI – PRZYCZYNEK DO REMIKSU”,
PERFORMING LECTURE, 14.04.2012, komuna//warszawa – ZAPIS
Spisała i zredagowała Hanna Raszewska.

Szara pusta przestrzeń, w niej kilka szarych kolumn. Na pierwszym planie po lewej stronie skromny stół, przy nim krzesło. Na stole laptop i plik kartek A4, na krześle Leszek Bzdyl. Na tylnej ścianie obraz z projektora, afisz wydarzenia, czerwono-czarna kompozycja słów: „Leszek Bzdyl”, „Tomaszewski – przyczynek do remiksu”, „performing lecture”...

ciag dalszy...
 
***

On tańczył! 
Teatr nr 5/2007

Dostałem niespodziewany list od redakcji "Teatru" z prośbą o wypowiedź na temat Jerzego Grotowskiego. Teatralnie dojrzewałem we Wrocławiu, ale to chyba za słaby powód, żeby zabierać głos na temat Grotowskiego? I co może o nim powiedzieć ktoś, kto należy do tzw. teatru tańca, a więc z definicji (przynajmniej w Polsce) - teatru niższej rangi, sztuki nieistotnej i mało poważnej?

 
ciąg dalszy...
 
***